piątek, 21 marca 2014

Rozdział 1 "Why he had to appear again?"

Ciemność owładnęła Manchester już kilka godzin temu. Szłam szybko ściskając ramiączko torebki przewieszonej przez moje ramie. Wokoło nie było żadnej żywej duszy co bardzo mnie zaniepokoiło. Do głowy zaczęły przychodzić mi czarne myśli. Gdy obejrzałam się w prawo pod lampą po drugiej stronie ulicy stała grupka chłopaków popijająca coś z butelki.
-Hej mała!-wykrzyknął wysoki blondyn i zaczął iść w moją stronę. Patrzałam na niego przestraszona. Moja klatka piersiowa podnosiła się i opadała szybciej. Cofnęłam się o krok gdy napotkałam murek. Węższego chodnika nie mogli zrobić, pomyślałam zdenerwowana. Za chłopakiem podążali jego koledzy.Chwyciłam się kurczowo murka patrząc w dół.
-Jeżeli chcesz się zabić to skacz, śmiało-zaśmiał się ironicznie. Był coraz bliżej, a ja uporczywie chciałam cofnąć się do tyłu.
-Skarbie-dotknął dłonią mojego policzka. Strzepnęłam ją szybko patrząc na niego przerażonym wzrokiem.-Nie bój się. Nic ci nie zrobimy-położył rękę na moim biodrze podchodząc jeszcze bliżej. Patrzał na mnie z zawadiackim uśmieszkiem. Odepchnęłam go od siebie z całej siły. Gdy odsunął się ledwo na krok zamachnęłam się i moja ściśnięta dłoń zderzyła się z jego policzkiem, ale to go nie ruszyło. Rozmasował miejsce uderzenia i zacisnął szczęki wciąż się uśmiechając.
-Tak nie będziemy się bawić-chwycił mocno za mój nadgarstek i przyciągnął do siebie. Nagle rozległ się ryk motoru. Blondyn nie zwrócił uwagi gdy zatrzymał się przy jego kolegach. Kierowca ściągnął kask i potrząsną głową by ułożyć jakoś niesforne loki.
-Kolego. Tak nie wolno. Ona nic ci nie zrobiła-podniósł się ze swojego motocykla. Spojrzał na jego dłoń zaciśniętą na moim nadgarstku.
-Sprawiasz jej tym ból-spojrzał na moją twarz. Oczy piekły mnie od łez, ale nie mogłam pozwolić im polecieć. Chłopak o blond czuprynie puścił moją rękę i stanął na przeciw loczka.
-Ktoś cię tu prosił o zdanie?-wycedził przez zęby. Chłopak roześmiał się gorzko.
-Nikt nie musiał mnie prosić, kolego-uniósł kąciku ust ku górze, a dołeczki otuliły jego policzki.
-Wypieprzaj chłoptasiu-warknął. Dopiero teraz spostrzegłam się,że blondyn jest nico niższy od swojego przeciwnika.
-Nie będziesz mówił mi co mam robić-syknął, a oczy Lokersa przysłoniła czarna płachta złości. Złapał niższego chłopaka za koszulkę i uniósł do góry. Patrzał na niego ze wściekłością. Rzucił nim o ziemie i pochylił się. Jego duża pięść spoczęła na policzku blondyna.
-To za nieszanowanie kobiety-po chwili uderzył go ponownie ze zwiększoną siłą.-To za pyskowanie-i kolejny cios wylądował na twarzy chłopka.-Nigdy nie mówi innym co mają robić-po tych słowach zaczął okładać go pięściami. Koledzy bitego chłopaka już dawno uciekli. Strach sparaliżował moje ciało. Nie mogłam się ruszyć. Chciałam go powstrzymać,ale nie wiedziałam jak. Myślałam co może stać się gdy go nie powstrzymam. W końcu zebrała się na odwagę i podeszłam do bruneta siedzącego na niższym chłopaku.
-Zostaw go!-krzyknęłam.-Proszę! Zostaw go!-starałam się odciągnąć loczka od niego. Ciągnęłam go za ramiona do tyłu. Chłopak wstał i patrzał na jego twarz. Dyszał niespokojnie. Stanęłam przed nim w wtedy to zobaczyłam. Te oczy. Pełne furii. Wściekła zieleń doskonale współgrała z jego stanem. Położyłam dłonie na jego torsie.
-Uspokój się-wiedziałam, że ciągle spogląda na niego ponad moim ramieniem.-Spokojnie-głaskałam go po klatce. Loczek spojrzał w moje oczy. Dosłownie przewiercał mi głowę.
-Wszystko jest dobrze-kiwnął głową i wziął głęboki oddech.
-Zmywajmy się stąd-rzucił oschle. Przełożył nogę na drugą stronę motoru. Patrzałam na tę diabelską maszynę pełna obaw. Chłopak zaśmiał się gardłowo. Potrząsnęłam głową chcąc odtrącić złe wspomnienia.
-Muszę?-zapytałam drżącym głosem. Chłopak pokiwał głową z uśmiechem i poklepał miejsce za sobą. Podeszłam niepewnie do motoru. W oczach Lokersa wciąż była furia, ale kolor jego oczu pogłębił się nadając mu uroku. Przerzuciłam nogę na drugą stronę i usiadłam na swoim miejscu. Umiejscowiłam stopy na specjalnych podstawkach i nieśmiało oplotłam ramiona wokół jego talii. Chłopak odpalił silnik. Gdy maszyna ruszyła zacieśniłam uścisk wywołując głośny śmiech u mojego towarzysza. Przytuliłam policzek do jego pleców. Zamknęłam oczy by odgonić wizje z przeszłości. Nie spostrzegłam się kiedy zasnęłam wtulona w plecy chłopaka.

Poczułam jak ktoś lekko chwyta mnie za nogę. Otworzyłam oczy, ale zaraz je zamknęłam, gdyż napotkałam zdenerwowane oczy. Roześmiał się co spowodowało wibracje w jego klatce piersiowej, do której byłam przytulona.
-Nie sądziłem, że zaśniesz.Tak to posadziłbym cię z przodu-uśmiechnął się lekko. Postawił mnie lekko na ziemi.
-Kto by pomyślał,że twoje oczy tak szybko z pełnych furii mogą zmienić się w łagodne-podrapałam się po głowię. Spojrzałam na drzwi przed sobą. Skąd wiedział gdzie mieszkam?! Spoglądałam na niego zdenerwowana.
-Wiem takie rzeczy-uśmiechnął się chytrze i ruszył przed siebie.
-Dziękuję!-ponownie roześmiał się gdy krzyknęłam lekko zmieszana. Wystawił kciuk w górę i wsiadł na motor. Otworzyłam drzwi kluczem i weszłam do środka. Kaszlnęłam głośno, a po mieszkaniu rozległo się echo. Łzy napłynęły mi do oczu. Poszłam do pokoju rzucając torbę na łóżko. Zasłoniłam okno i zaczęłam szukać rozciągniętej koszulki, która służyła mi za piżamę. Gdy w końcu ją znalazłam udałam się do łazienki w celu wzięcia długiej kąpieli. Napuściłam wody do wanny, zaczęłam ściągać z siebie ubrania. Weszłam do ciepłej wody. Potarłam mokrymi dłoniami twarz. Łzy spływały po niej swobodnie. Jak zwykle wieczorami. Ale tego wieczoru wszystkie emocje wzięły górę. Spojrzałam w bok.Na niewielkiej półeczce obok wanny leżałam moja mała przyjaciółka. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam obracać w palcach.
-No i co ty ze mną robisz?-powiedziałam do siebie patrząc na połyskujący metal w moich palcach. Podniosłam rękę do góry uwydatniając nadgarstek. Na lewym przedramieniu widniało pełno jasnych blizn. Przyłożyłam żyletkę do nadgarstka i lekko przejechałam ostrzem po skórze. Krew zaczęła zbierać się w niewielkie punkciki w ranie po czym zalała całą jej powierzchnię i spływała powoli w dół by po chwili zmieszać się z wodą. Wpatrywałam się w strużkę czerwonej cieczy z głową pełną wspomnień. Przed moimi oczami znów ukazał się obraz jego oczu. Pełnych wściekłości. Nie panował nad sobą. Tak samo jak tego dnia gdy skatował mojego brata. Z jednej strony byłam mu wdzięczna. Michael chciał zrobić mi krzywdę, a on tylko mnie przed nim obronił. Ale gdy stracił nad sobą panowanie. Gdy zaczął okładać go pięściami we wszystkie możliwe miejsca nie potrafiłam ustać na nogach. Patrzałam jak po twarzy Michaela spływa krew. Chłopak upadł na ziemie. Nie ruszał się. Lokers usiadł na nim i znów jego pięści lądowały na twarzy mojego starszego brata jedna po drugiej. Wtedy podniosłam się i odciągnęłam za ręce do tyłu. Patrzał na jego zmasakrowaną twarz. Nie mogłam na to patrzeć. Nie mogłam patrzeć na to jak mój brat umiera. Zasłoniłam ten nieprzyjemny widok ciałem chłopaka i wtuliłam się w jego plecy. Chłopak o zmierzwionych lokach wyrwał ręce z mojego chwytu i ruszył przed siebie siadając na motor. Spojrzał na mnie z złością i odjechał. Zostawił mnie samą, ale czego można było się spodziewać. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Zanurzyłam rękę w wodzi by ukoić ból. Patrzałam jak szkarłat miesza się z wodą i blednie. Siedziałam w wannie jeszcze pół godziny. Wyszłam z niej owijając się ręcznikiem. Stałam przed lustrem patrzą na swoje odbicie. Brzydziłam się go. Odwróciłam wzrok na nadgarstek, na którym krew powoli zasychała. Przebrałam się w piżamę i powędrowałam o kuchni. Nalałam sobie szklankę wody,upewniłam się czy drzwi są zamknięte i ruszyłam do sypialni. Gdy przechodziłam przez framugę zahaczyłam ręką o metalowy jej fragment co spowodowało, że zaschnięta krew na moim przegubie ręki zdarła się. Szkarłatny płyn zaczął sączyć się z mojego nadgarstka.
-Cholera-syknęłam łapiąc za krwawiące miejsce i pobiegłam szybko do kuchni. Wyciągnęłam z apteczki gazę i bandaż i zrobiłam sobie opatrunek. Westchnęłam widząc ścieżkę czerwonych kropek sięgającą do mojego pokoju. Weszłam do łazienki chwyciłam za mopa i zaczęłam wycierać plamki. Wrzuciłam go z powrotem do łazienki i poszłam do pokoju uważając na wszystkie wystające elementy. Usiadłam na łóżku chowając twarz w dłonie. Dlaczego on znów musiał się pojawić?


Mam nadzieję,że rozdział się podobał :) Nie mam jeszcze wprawy w opisywanie bójek,ale jest dobrze.Chyba ._. No nie ważne ;) Jutro chyba pojawi się drugi rozdział <3 

/Caro xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz